Moja historia

„Światło jest językiem fotografa, duszą świata.
Nie ma światła bez cienia, tak jak nie istnieje szczęście bez bólu…”
~Issabel Allende~
Fotografia pojawiła się w moim życiu jako pasja, ale z czasem stała się czymś znacznie więcej. Sposobem patrzenia na świat, ludzi i te małe chwile, które często mijają niezauważone.
Najbliżej mi do natury. Kocham góry, szczególnie Beskid Niski i Bieszczady. Lubię wędrować bez pośpiechu, zaglądać do lasu, słuchać ciszy i odnajdywać piękno w rzeczach prostych. Towarzyszy mi poezja śpiewana, która chyba najlepiej oddaje to, co lubię w życiu — prawdę, emocje, drogę i chwilę zatrzymaną gdzieś pomiędzy jednym krokiem a drugim.
Najważniejsza jest dla mnie rodzina. Jestem mężem i tatą trójki dzieci. Razem z żoną mamy artystyczne dusze. Ona tworzy ceramikę, ja tworzę obrazy za pomocą aparatu. Oboje lubimy szukać piękna i znajdować je tam, gdzie inni czasem przechodzą obojętnie.
Wspólne spacery po lesie, góry, natura, rozmowy i zwyczajne rodzinne chwile są dla nas czymś więcej niż sposobem na spędzanie czasu. To właśnie z takich momentów składa się nasze życie.
Bliskie są mi rzeczy, które mają swoje korzenie — rodzina, dom, tradycja, pamięć o tym, skąd jesteśmy i dokąd zmierzamy. Lubię świat, w którym jest miejsce na ciszę, wdzięczność, drugiego człowieka i wartości, które nie przemijają wraz z kolejną modą. I chyba właśnie dlatego fotografuję.
Chcę zatrzymać prawdziwy moment — śmiech dziecka, spojrzenie między dwojgiem ludzi, dotyk dłoni, wspólny spacer, światło wpadające między drzewa.
Bo czas minie. Dzieci dorosną. Zmienią się miejsca. Włosy posiwieją. Niektórych chwil nie da się już powtórzyć.
Ale można je zachować w kadrze, w pamięci, w sercu.
Zapraszam do mojego świata fotografii.
Mariusz Truchlewski


